niedziela, 5 stycznia 2014

Mumbaj - informacje praktyczne

Kilka informacji praktycznych o Mumbaju.

Nocowaliśmy w hostelu Traveller's Inn ( 26, ADI MARZBAN STREET, obok Cafe Universal), www.hoteltravellersinn.com - pokój mały, łóżko twarde ale czysto, ciepły prysznic i sympatyczna obsługa (pomogą zorganizować lokalne wycieczki jeśli ktoś potrzebuje). lokalizacja OK - niedaleko do stacji kolejowej Victoria Terminus.

Taksówka z lotniska do dzielnicy Fort: 880 INR
Taksówka z Fortu do Colaby: 50 INR
Przykładowy lunch w restauracji dla 2 osób ( zupa "pomidorowa", roti rolls, kurczak windaloo, cola): 380 INR
Przykładowy lunch w budce na ulicy (dosa masala, cola i woda): 135 INR
Przykładowa kolacja dla 2 osób (chicken masala, paneer masala): 320 INR
Woda 1,5 l : 20-50 INR zależy od miejsca zakupu
Łódka dla 2 osób na wyspę Elephanta : 280 INR
Wstęp do jaskiń Elephanta dla 2 osób: 500 INR

Wszędzie trzeba się targować i uważać na to czy wydana reszta się zgadza.

Slum tour w Mumbaju

Dzisiaj, ze względu na opóźniony wyjazd z Mumbaju, wybraliśmy się na wycieczkę do największego slumsu w tym mieście. Nie pojechaliśmy tam jednak sami lecz z  poleconym przewodnikiem, który w slumsach żyje od urodzenia. Dwudziestoparoletni chłopak o ksywie Sebu okazał się bardzo sympatyczny i pozytywnie nastawiony.
Każde z nas miało jakieś wyobrażenia i nastawienie do czekającej nas wycieczki ale kompletnie nie spodziewaliśmy się tego co zobaczyliśmy. Tutaj pewnie zaskoczę wiele osób bo wrażenia z tej "przygody" są bardzo pozytywne. Spodziewaliśmy się smrodu, syfu, ubóstwa i generalnie smutnego obrazu. Smród się zdarzał ale nie częściej niż na ulicach w centrum miasta. Brud - trudno żeby go nie było w slumsie ale zdarzały się miejsca zadziwiająco czyste i porządne. Bieda jest bezdyskusyjna ale tylko w sferze materialnej bo jeśli spojrzy się głębiej to można dojrzeć bogactwo w relacjach międzyludzkich, a także w sferze obyczajowej, duchowej czy religijnej.
Odwiedzone przez nas slumsy są wielką przetwórnią odpadów i warto zobaczyć na własne oczy jak to się wszystko odbywa. Codziennie przetwarza się tutaj ogromne ilości odpadów i jest to zajęcie, które przynosi zyski dużej grupie mieszkańców. Ludzie mieszkają w bardzo ciasnych ale w zaskakująco czystych mieszkankach. Mają w nich wodę i prąd - pod warunkiem, że stać ich na opłacenie niewielkich rachunków. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich mieszkańców ale tych, którzy próbują ciężką pracą i codziennym wysiłkiem wiązać koniec z końcem. Wbrew pozorom wielu się to udaje.
Z tego co się zorientowaliśmy wynika, że jest tu dosyć bezpiecznie (przynajmniej dla lokalsów) gdyż na terenie slumsu znajduje się 5 komisariatów policji. Widzieliśmy też kamery monitoringu. Bezpieczeństwa pilnują też sami mieszkańcy. Każdy tutaj zna swojego sąsiada i ciężko tu coś ukryć. Ani przez chwilę nie czuliśmy się zagrożeni. Wszyscy się do nas uśmiechali i byli życzliwi.W jednym z domostw poczęstowano nas herbatą i odmówiono jakiejkolwiek zapłaty. Nie było to planowane przyjęcie dla turystów tylko spontaniczny gest przypadkowej rodziny.
Ciekawe dla nas w tej wycieczce było to, że na terenie slumsu żyją  razem Muzułmanie, Hindusi, Chrześcijanie i wyznawcy innych religii, ludzie z różnych regionów Indii o całkowicie odmiennych zwyczajach i kulturach i nie dochodzi do znaczących konfliktów na tym tle. Wszyscy starają się jakoś działać żeby tylko poprawić swoją sytuację finansową. Każda z żyjących tu grup ma swoje wyspecjalizowane dziedziny i obszary działań ale jest też mnóstwo zajęć, którymi parają się wszyscy niezależnie od wiary czy pochodzenia. W życiu nie widzieliśmy takiego zagęszczenia mini biznesu na tak niewielkiej przestrzeni. Poza tym na terenie slumsu znajdują się szkoły, szpitale, świątynie, mini fabryczki, knajpki itd itp. Jest to mini-świat, który stara się w dużej mierze być samowystarczalny.
Cztery godziny spędzone w tym miejscu zmieniają nasze spojrzenie na świat.
Zdjęć nie robiliśmy bo nie wypadało. Wszystko zostało w naszych głowach.
Za parę godzin ruszamy pociągiem, na południe, do Goi. Czekają na nas kolejne przygody.


Pierwszy bardzo krótki film z wyprawy

Mała zajawka nakręcona przy Gate of India i Taj Mahal Palace hotel: https://vimeo.com/83387363

sobota, 4 stycznia 2014

Zdjęcia z Mumbaju

Parę fotek z Mumbaju:

Typowy autobus miejski - często zapełniony pasażerami ponad dopuszczalne normy ale zawsze wesoło- kolorowy.

...a kolorowo jest bardzo i to widać w szczególności po ubiorach.

Mumbaj jest gigantycznym miastem, w którym mieszka ponad 12 milionów ludzi. Wyobraźcie sobie mieszankę kultur i religii jaka tu współegzystuje. 

Architektoniczna perełka - pozostałość po Brytyjczykach - Muzeum Księcia Walii

Widok z zatoki na Gate of India i hotel Taj Mahal. 

piątek, 3 stycznia 2014

Namaste in Mumbai


Po niezbyt długiej, aczkolwiek wyczerpującej podróży dotarliśmy do Mumbaju/Bombaju. Wylądowaliśmy o trzeciej nad ranem i się zaczęło. Na wstępie drobne przepychanki w kolejnych kolejkach: do kontroli paszportowej, do odbioru bagażu, do kontroli bezpieczeństwa bagażu ( bo przecież nie wiadomo co taki turysta wwozi do kraju mimo, że przeszedł już wcześniej 2 kontrole). Mimo kolejek dosyć sprawnie nam poszło, a w międzyczasie poznaliśmy kolegę Sławka z Bochni, z którym wspólnie pojechaliśmy do miasta taksówką. Nasz kierowca zabrał swojego kumpla, żeby mu było raźniej chyba bo przecież trójka białasów mogłaby go zagadać i jeszcze musiałby się męczyć dodatkowo. Przejażdżka trwała około godziny pomimo zerowego ruchu bo nasz szofer niestety nietutejszy i drogi do centrum Mumbaju nie znał. Kilka nawrotek oraz pytań to kolegów z branży i o szóstej rano dojechaliśmy do hostelu. Na miejscu jak na zawołanie otworzyły się kraty w drzwiach i w sumie od razu dostaliśmy pokój-oczywiście za drobną dopłatą bo przecież zameldować się można dopiero od 12:00. Sławek pojechał dalej, a my wreszcie mogliśmy paść na łóżko. Swoją drogą to łóżko to chyba jakieś specjalne dla joginów bo twarde jak wysuszona gleba.
Po kilku godzinach snu/letargu, wzięliśmy zimny prysznic i ruszyliśmy na obchód okolicy. Spodziewaliśmy się mega-syfu, a tu niespodzianka bo syf jest ale nie taki straszny. Widzieliśmy już gorszy np. w Manili. 
Poszliśmy na stację kolejową żeby potwierdzić nasz bilet na pociąg do GOA i niestety się okazało, że tym pociągiem, którym chcieliśmy, nie pojedziemy ze względu na zbyt długą listę oczekujących. Trudno się mówi. Będziemy próbowali innych opcji. Przynajmniej obejrzeliśmy samą stację, która robi duże wrażenie. Victoria Terminus (obecnie CST), wybudowana przez Brytyjczyków w czasach kolonialnych, mimo drobnej "ruinacji "nadal imponuje wielkością i stylem architektonicznym.

Po południu pojechaliśmy do komercyjno-turystycznej dzielnicy Colaba gdzie szwendaliśmy się po uliczkach przy których pełno restauracji, barów, sklepów i straganów z pamiątkami i ubraniami. Odwiedziliśmy Gate of India czyli symboliczną bramę do Indii zlokalizowaną na wybrzeżu oceanu. Widzieliśmy też hotel Taj Mahal, w którym kilka lat temu doszło do krwawego zamachu terrorystycznego. Hotel wybudował słynny Mr. Tata, a historia jego powstania jest ciekawa ze względu na przesłanki jakimi kierował się wspomniany pomysłodawca i sponsor. Pan Tata był rodowitym mieszkańcem Indii i w czasach, których żył, jak wszyscy jego pobratymcy spotykał się z rasistowskim traktowaniem ze strony brytyjskich najeźdźców. Mimo tego, że posiadał ogromny talent do biznesu i osiągał wielkie sukcesy budując finansowe imperium, które do dziś jest potentatem w wielu dziedzinach gospodarki borykał się z problemami codziennymi takimi jak ten, że podczas licznych podróży służbowych nie wpuszczano go do hoteli dla białych. W związku z tym Pan Tata lekko mówiąc wkurzył się i postanowił, że wybuduje najwspanialszy i największy hotel jaki mógł sobie wyobrazić i tak też uczynił. Co ciekawe hotele, które odmawiały mu pobytu w swoich pokojach dawno upadły, a Taj Mahal stoi do dzisiaj i stał się swego rodzaju symbolem Mumbaju.

Chodziliśmy jeszcze chwilę po okolicy ale czuliśmy, że dopada nas znużenie związane ze zmianą czasu, klimatu i otoczenia. Jak na pierwszy dzień i tak było sporo wrażeń. 
Ahoj

PS. Zdjęcia będą później.